Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 października 2010

Narwiańska jesień.

W poszukiwaniu babiego lata zawędrowałam dziś nad Narew.Cisza,spokój,lenistwo wisi w powietrzu...
Takie sielskie widoki.


A babiego lata tylko tyle znalazlam..


A to uratowana przed utonieciem wazka...


niedziela, 26 września 2010

Końca nie widać...nie widać..

...a ja juz mam dość grzybów..jak na ten rok.Teraz to tylko dla przyjemnosci po lesie mogę pochodzić.
Wystarczylo parę wypadów i zatowarowanie w grzybki na całą zimę mam.A jak nie zbierac,jak takie okazy prawdziwków sie usmiechają do mnie :)

 








a to koncowe efekty grzybobrań :) prawda,że na taki widok,nogi same do lasu ciągną?



A to juz przebrana porcja, z jednego grzybobrania.

piątek, 10 września 2010

Moja Narew.

Wychowałam się nad Narwią...taka rzeczna panna ze mnie :) Całe lato w wodzie,zima na łyżwach.
Świt nad woda jest cudowny..takie smugi mgły nad łąkami...kiedyś Wam to pokażę..
A dziś popatrzcie,jak pieknie słonce zachodzi nad rzeką.jak szybko kolory sie zmieniaja,zdj sa zrobione w ciagu kilkunastu minut...

niedziela, 5 września 2010

Grzybów było w bród .....

...chłopcy biorą krasnolice,
Tyle w pieśniach litewskich sławione l i s i c e,
Co są godłem panieństwa, bo czerw ich nie zjada,
I dziwna; żaden owad na nich nie usiada.
Panienki za wysmukłym gonią b o r o w i k i e m,
Którego pieśń nazywa grzybów pułkownikiem.
Wszyscy dybią na r y d z a; ten wzrostem skromniejszy
I mniej sławny w piosenkach, za to najsmaczniejszy,
Czy świeży, czy solony, czy jesiennej pory,
Czy zimą. Ale Wojski zbierał m u c h o m o r y.
Inne pospólstwo grzybów pogardzone w braku
Dla szkodliwości albo niedobrego smaku,
Lecz nie są bez użytku: one zwierza pasą
I gniazdem są owadów, i gajów okrasą.
Na zielonym obrusie łąk jako szeregi
Naczyń stołowych sterczą: tu z krągłymi brzegi
S u r o j a d k i srebrzyste, żółte i czerwone,
Niby czareczki rożnem winem napełnione;
K o ź l a k, jak przewrocone kubka dno wypukłe,
L e j k i, jako szampańskie kieliszki wysmukłe,
B i e 1 a k i krągłe, białe, szerokie i płaskie,
Jakby mlekiem nalane filiżanki saskie,
I kulista, czarniawym pyłkiem napełniona
P u r c h a w k a, jak pieprzniczka - zaś innych imiona
Znane tylko w zajęczym lub wilczym języku,
Od ludzi nie ochrzczone.A jest ich bez liku. . ..........................................................
A to wszystko tylko w literaturze..niestety..
Dziś bladym świtem wyskoczyliśmy na grzybki,patrzcie,jak pięknie słonko wschodzilo
Grzybów niestety,nie było dużo,pare podgrzybków,trochę prawdziwków,reszta gąski ew.kurki,zależy,jak kto je nazywa.
Kocham zapach lasu...
A tu taka leśna niespodzianka,altana ukryta wśród gąszczy,obok uroczy staw,duże palenisko,stoły i ławki..jest gdzie odpocząć.
I jeszcze taki kwiatek znalazłam..gospodarstwo agroturystyczne prawdopodobnie..
Jeszcze kapliczka przydrozna
I widok na brukowaną ulicę wioski zagubionej w lasach podlaskich